Wybrałam sobie przedmiot, który polega na wyjeździe do Bańskiej Szczawnicy i przygotowaniu jakiejś prezentacji dotyczącej historycznych zabudowań. Kiedy dostałam maila z informacją, że od poniedziałku powinnam być na miejscu przeraziłam się, bo dotarło do mnie, że będę tam sama wśród Słowaków. Nikt z reszty Erasmusów nie zdecydował się na ten przedmiot. Parę osób podnosiło mnie na duchu, że wszystko będzie w porządku i na pewno mi się spodoba, ale ja oczywiście miałam czarny scenariusz, że zostawią Polkę samej sobie... Bałam się, że trafię na ludzi, którzy mają zamknięte grupki i nikt mnie nie przygarnie... oczywiście mogło tak być. Na szczęście moje przewidywania się nie sprawdziły. Do Bańskiej musiałam dojechać już w niedzielę, żeby być na czas w poniedziałek. Sama dojechałam autobusem na miejsce rozglądając się za studentami architektury... ale nic z tego. Udało mi się złapać jakąś Słowaczkę, która zaprowadziła mnie praktycznie pod sam hostel... potem policjant przejął się moim losem.... ostatecznie dostałam zakwaterowanie w pięknym pokoju z łazienką :) chyba jestem VIPem, bo jako jedyna mieszkam sama. Słowacy mnie przygarnęli i od razu udaliśmy się do Vinoteki... a potem "flaszkowy ping pong" :)




mój wspaniały pokój... teraz rozważam mój powrót do Bernolaka :)

widok przez okno - zwróćcie uwagę na tego krasnala, mm... jakie słodkie



Bańska Szczawnica - niestety pogoda na razie nie dopisała

dziedziniec budynku z naszych zajęć
mój wspaniały pokój... teraz rozważam mój powrót do Bernolaka :)
widok przez okno - zwróćcie uwagę na tego krasnala, mm... jakie słodkie
Bańska Szczawnica - niestety pogoda na razie nie dopisała
dziedziniec budynku z naszych zajęć

:D Jaki dobry motyw :D
ReplyDeleteNo widzisz,jak się można zaskoczyć :)