Wednesday, October 28, 2009

Banska Stiavnica cz. 3

Ostatni, chyba najpiękniejszy dzień w Bańskiej Szczawnicy. Pewnie dlatego tam bardzo nie chciało mi się wracać do Bratysławy, no ale niestety... oczywiście z powodu mojego super-ekskluzywnego pokoju również, ale w momencie płacenia przyszło mi na myśl, czy by nie zgłosić skargi, że w wanna nie była z hydromasażem. Ale uznałam, że za 5 Euro za nocleg, nie będę aż tak wymagająca :)


Andi, Lukas, Ja i Filip przed wejściem do pięknego parku przy Chemicznej Szkole Średniej, kiedyś najprawdopodobniej była to Szkoła Górnicza :)


Filip i Mirka


Andi, Lukas i ogromne drzewo :)



słowacka złota jesień

widok na Nowy Zamek




prywatny ogródek :) z oczkiem w tarasie


wejście do chatki Hobbita

widok na Stary Zamek w oddali

Jeszcze EXTRA BONUS :)


1. dzień - flaszkowy ping-pong: trafisz w butelkę od wina, która stoi na środku stołu do pingponga - pijesz. Ciekawa koncepcja :)


2. dzień - zwiedzanie obiektów. Krzaki, kupy, gruz, pająki i mróz :)


2. dzień (wieczorem) - Gruszkowe Uno: grasz w karty (dla dzieci od 7 lat) i pijesz Spiską Gruszkę niezależnie od wygranej :)




Tuesday, October 27, 2009

Banska Stiavnica cz. 2

Kolejny dzień w Bańskiej Szczawnicy. Nie padało, ale i tak wymarzłam straszliwie.






Zamek w Bańskiej Szczawnicy


Widok z Zamku na Kalwarię


freski w kościele św. Katarzyny przedstawiające Sąd Ostateczny



dziedziniec renesansowego domu




Uliczki Bystrzyckie


po bardzo zimnym dniu - "varene vino"... :)


..."cesnkova polievka"...


... i "halusky" - obiecuję, że nauczę się je robić :)

Monday, October 26, 2009

Banska Stiavnica

Wybrałam sobie przedmiot, który polega na wyjeździe do Bańskiej Szczawnicy i przygotowaniu jakiejś prezentacji dotyczącej historycznych zabudowań. Kiedy dostałam maila z informacją, że od poniedziałku powinnam być na miejscu przeraziłam się, bo dotarło do mnie, że będę tam sama wśród Słowaków. Nikt z reszty Erasmusów nie zdecydował się na ten przedmiot. Parę osób podnosiło mnie na duchu, że wszystko będzie w porządku i na pewno mi się spodoba, ale ja oczywiście miałam czarny scenariusz, że zostawią Polkę samej sobie... Bałam się, że trafię na ludzi, którzy mają zamknięte grupki i nikt mnie nie przygarnie... oczywiście mogło tak być. Na szczęście moje przewidywania się nie sprawdziły. Do Bańskiej musiałam dojechać już w niedzielę, żeby być na czas w poniedziałek. Sama dojechałam autobusem na miejsce rozglądając się za studentami architektury... ale nic z tego. Udało mi się złapać jakąś Słowaczkę, która zaprowadziła mnie praktycznie pod sam hostel... potem policjant przejął się moim losem.... ostatecznie dostałam zakwaterowanie w pięknym pokoju z łazienką :) chyba jestem VIPem, bo jako jedyna mieszkam sama. Słowacy mnie przygarnęli i od razu udaliśmy się do Vinoteki... a potem "flaszkowy ping pong" :)





mój wspaniały pokój... teraz rozważam mój powrót do Bernolaka :)



widok przez okno - zwróćcie uwagę na tego krasnala, mm... jakie słodkie





Bańska Szczawnica - niestety pogoda na razie nie dopisała



dziedziniec budynku z naszych zajęć

 
darmowe statystyki www