Parę weekendów temu (tak, mam zaległości :), ale już niedługo... ) wybrałyśmy się babską paczką (Ana, Ana, Estela i ja) do Trenczyna. Paczka składała się głównie z hiszpanek, z wyjątkiem mnie...
Trenczyn słynie głównie z zamku, i nie dziwię się, bo poza zamkiem ma tylko dwie uliczki, które w niedziele wiały takimi pustkami, że aż czułam się nieswojo. Co innego zamek. Kilkoro Słowaków z dziećmi i my :) Wycieczka udana, z małymi problemami ze Słowacką koleją... ale to już chyba tradycja (chociaż w Polsce chyba jeszcze bardziej ;)).
Few weeks ago we spend Sunday in Trencin with Ana, Ana and Estela. It was great trip. We visited castle and very small and empty city centre.
Subscribe to:
Post Comments (Atom)

No comments:
Post a Comment