Pewnej słonecznej soboty, zamiast iść na plażę, albo do parku wybrałyśmy się z Aną i Estelą na szoping... szczęśliwie, bo odkryłyśmy nowe centrum handlowe. Okazało się, że tego samego dnia będzie huczne otwarcie z jakąś znaną grupą akrobatyczną z Barcelony ("la fura dels baus"). Spędziłyśmy przedpołudnie na szopingu z jednym kupionym T-shirtem na naszą trójkę... ale postanowiłyśmy wrócić z resztą Erasmusów wieczorem. Spektakl był słabawy, zwłaszcza w porównaniu z tym, co oglądałam o nich na youtubie przed wyjściem. Na szczęście odkryliśmy nasze "teraz ulubione" miejsce do spędzania słonecznych dni (i nie mówię tutaj o centrum handlowym :)).
Poza ciekawie zaprojektowanym budynkiem, z przekryciem jak w Złotych Tarasach ;) architekt świetnie zajął się nabrzeżem Dunaju. Jasne, że miałabym parę uwag, ale chyba to jeszcze nie ten etap "mojej kariery" ;) po za tym, że zrobiłabym szersze chodniki, usunęłabym wypukłe lampy w chodnikach, przez które dzieci wywalają się na rowerkach i wywalają się też przez dwupoziomowy chodnik, którego zwykle nie zauważają.... ale po za tym jest świetnie. Nie mam niestety zdjęć, ale jak tylko zrobię parę, to wrzucę. Nabrzeże jest ze świeżą trawką, drzewkami i nawet przyrządami do ćwiczeń... ale obok wielkie centrum handlowe z ekskluzywną mieszkaniówką na wyższym poziomie, przynajmniej cieszy oko niezłą architekturą, bo zwykle trudno o to w Bratysławie.
Subscribe to:
Post Comments (Atom)

No comments:
Post a Comment