Monday, May 24, 2010

Great visit in Poland

W połowie maja zdecydowałyśmy się z Aną i Estelą na wycieczkę do Polski. Najpierw odwiedziłyśmy Wrocław, potem Dłutów (równie ważny punkt na trasie) i na końcu Łódź. Niestety cały czas padało... padało... co ostatecznie skończyło się powodzią i problemami z powrotem do Bratysławy. Dziewczyny podróżowały aż dwa dni, z noclegiem w Żylinie, a ja dwa dni później trochę jechałam, trochę szłam i nawet trochę łapałam stopa. Ciężko było, ale wizyta w Polsce mam nadzieję - udana.

In mid of May we decided with Ana and Estela on a trip to Poland. We visited Wroclaw first, then Dłutów (equally important point on the road ;) and at the end - Lodz. Unfortunately, it rained all the time... which finally ended with flood in Poland and lots of problems on our way back to Bratislava. Girls travelled to two days, with one night stay in Zilina, and two days later I was going back. In my situation it was shorter, but I was travelling by train, walking one stop and also catching auto stop. It was hard, but I hope we spent nice time in Poland :)


na rynku we Wrocławiu
at the main square in Wrocław


Ostrów Tumski - historical part of Wrocław


Botanical Garden - Wrocław




Ana's birthday!!! (Dłutów - in my room)


Dziewczyny były przeszczęśliwe kiedy znalazły śledzie na naszym stole ;)
Girls were very happy to eat herrings ;)


Łódź - Piotrkowska Street (main street in Łódź)


Restauracja kuzyna (z malowanymi przeze mnie kwiatami :)) z wyśmienitym tradycyjnym polskim jedzeniem!
My cousin's restaurant (which I painted in flowers :)) with delicious traditional polish food!

Swan Lake

Jakiś czas temu wybrałyśmy się z dziewczynami na operę - Jezioro Łabędzie. Pierwszy raz oglądałam balet. Na początku miałam trochę mieszane uczucia widząc facetów w rajtuzach, skaczących i tańczących, ale ostatecznie zostałam fanką baletu. Po pokazie byłyśmy zachwycone, muzyką (na żywo) i przedstawieniem.


Solar City - Linz


Solar City - centrum



Solar City


Zamek i dobudowane muzeum w zupełnie innym stylu.


Katedra w Linz

Thursday, May 6, 2010

Eurovea

Pewnej słonecznej soboty, zamiast iść na plażę, albo do parku wybrałyśmy się z Aną i Estelą na szoping... szczęśliwie, bo odkryłyśmy nowe centrum handlowe. Okazało się, że tego samego dnia będzie huczne otwarcie z jakąś znaną grupą akrobatyczną z Barcelony ("la fura dels baus"). Spędziłyśmy przedpołudnie na szopingu z jednym kupionym T-shirtem na naszą trójkę... ale postanowiłyśmy wrócić z resztą Erasmusów wieczorem. Spektakl był słabawy, zwłaszcza w porównaniu z tym, co oglądałam o nich na youtubie przed wyjściem. Na szczęście odkryliśmy nasze "teraz ulubione" miejsce do spędzania słonecznych dni (i nie mówię tutaj o centrum handlowym :)).
Poza ciekawie zaprojektowanym budynkiem, z przekryciem jak w Złotych Tarasach ;) architekt świetnie zajął się nabrzeżem Dunaju. Jasne, że miałabym parę uwag, ale chyba to jeszcze nie ten etap "mojej kariery" ;) po za tym, że zrobiłabym szersze chodniki, usunęłabym wypukłe lampy w chodnikach, przez które dzieci wywalają się na rowerkach i wywalają się też przez dwupoziomowy chodnik, którego zwykle nie zauważają.... ale po za tym jest świetnie. Nie mam niestety zdjęć, ale jak tylko zrobię parę, to wrzucę. Nabrzeże jest ze świeżą trawką, drzewkami i nawet przyrządami do ćwiczeń... ale obok wielkie centrum handlowe z ekskluzywną mieszkaniówką na wyższym poziomie, przynajmniej cieszy oko niezłą architekturą, bo zwykle trudno o to w Bratysławie.





Trencin

Parę weekendów temu (tak, mam zaległości :), ale już niedługo... ) wybrałyśmy się babską paczką (Ana, Ana, Estela i ja) do Trenczyna. Paczka składała się głównie z hiszpanek, z wyjątkiem mnie...
Trenczyn słynie głównie z zamku, i nie dziwię się, bo poza zamkiem ma tylko dwie uliczki, które w niedziele wiały takimi pustkami, że aż czułam się nieswojo. Co innego zamek. Kilkoro Słowaków z dziećmi i my :) Wycieczka udana, z małymi problemami ze Słowacką koleją... ale to już chyba tradycja (chociaż w Polsce chyba jeszcze bardziej ;)).

Few weeks ago we spend Sunday in Trencin with Ana, Ana and Estela. It was great trip. We visited castle and very small and empty city centre.




główna ulica w centrum miasta
main street in City Centre




dziewczyny w drodze do zamku i kozy w tle :P
girls on the way to the castle and some goats in the background :P


widok z zamku
view from castle


:) new hobby




"rzygacz" z synagogą w tle :)


anybody remember this handsome guy?

Monday, May 3, 2010

Kraków

Po warsztatach w Żylinie wybrałam się z dziewczynami do Krakowa (Estela, Magali i Solene). Przez dwa dni robiłam za przewodnika (może nie najlepszego, ale zawsze ;)). Zwiedziłyśmy prawie wszystkie atrakcje turystyczne przy Rynku, odwiedziłyśmy Wawel, Pawilon Wyspiańskiego, kilka kościołów. Dziewczyny spróbowały polskiej kuchni i chyba im posmakowała. Uznały, że kwaśne mleko u nas, to prawie tak samo jak jogurt w Indiach :) spodobało mi się to skojarzenie :). W Krakowie spędziłam 3 dni, znalazłyśmy świetny i super tani hostel ze śniadaniem. W niedziele wróciłam do Dłutowa, ale dziewczyny wybrały się do Oświęcimia. Muszę przyznać, że zaskoczyło mnie to jak wielu z Erasmusów zna Oświęcim i zwykle chce tam pojechać i go zwiedzić.


widok z Wawelu


kawa na Kazimierzu


Colegium Maius


:)

Saturday, May 1, 2010

Workshops in Zylina

Tydzień przed Wielkanocą spędziłam w Żylinie na warsztatach architektoniczno-urbanistycznych. Było ciekawie, twórczo i poznałam nowych ludzi. Pracowałam w grupie z trzema Słowakami i Hiszpanką (Estelą). Ostatecznie podzieliliśmy pracę na grupę słowacką i anglojęzyczną. Słowacy pracowali nad parkiem (byli z architektury zieleni), a ja z Estelą opracowałyśmy koncepcję urbanistyczną dla zapuszczonej dzielnicy Zyliny, w której obecnie mieszkają tylko Cyganie w budynkach przypominających lepianki, obrzucone śmieciami ze wszystkich stron (pierwszy raz widziałam coś takiego).
Co do pracy w trakcie warsztatów - liczyłam na większe tempo pracy i mimo wszystko lepszą integrację ze Słowakami. Całość uważam za dosyć udaną, mieliśmy co wieczór ciekawe wykłady (nie wszystkie po angielsku, ale ja narzekałam najmniej ze wszystkich Erasmusów ;)).
Nocowaliśmy i pracowaliśmy w niesamowicie inspirującym miejscu - Stanicy Zylina-Zariecie. Zaadaptowanego budynku po stacji kolejowej.

Week before Easter Holidays I spent at workshops in Zylina. We spend nice time with new people, had some nice lectures about architecture. I expected more work and I guess better integration with Slovak students, but finally I am quite satisfied :)
We were sleeping and working in very inspirin place - Stanica Zylina-Zariecie.



Park



zaniedbana część Zyliny
untidy part of Zylina

Justyna, Kinga & Tomek in Bratislava

Kolejna wizyta przyjaciół z Wrocławia. Obowiązkowo odwiedziliśmy wszystkie charakterystyczne miejsca Bratysławy (z kilkoma architektonicznymi), również zajrzeliśmy do Wiednia i pomimo deszczu spędziliśmy świetny dzień na zwiedzaniu.

Next visit of my friends from Wroclaw. Of course we visited all the characteristic points of Bratislava (with a few architectural), also we went to Vienna, and despite of the rain, we spent a great day of sightseeing.





Widok z Nowego Mostu
View from New Bridge


Svarovski :)

French Dinner

Wyśmienity francuski obiad!
Delicious French dinner!

MENU
Apéritif :
- Petits feuilletés au sésame, au saucisses et au fromage
- Toasts au pâté
Entrée :
- Croustillant de chèvre sur son lit de salade verte
- Cakes salés
Plat :
- Tartiflette savoyarde
Dessert :
- Salade de fruits
- Gâteaux au yaourt




* thank you!

Iwona in Bratislava

Po świetnym pobycie w Londynie, Iwona przyleciała ze mną do Bratysławy. Dokładnie zaplanowałyśmy czas, żeby spędzić go jak "najaktywniej", niestety jedna nieprzewidziana rzecz zdążyła się zaraz pierwszego dnia w Bratysławie, kiedy wybrałyśmy się na imprezę do Caysey. Bawiłyśmy się wyśmienicie, ale Iwona wróciła bez płaszcza, więc kolejny dzień zamiast wyjazdu do Wiednia spędziłyśmy na "szopingu" :) Potem na szczęście wszystko potoczyło się według planu :)

After great time in London, Iwona came with me to Bratislava. We planned our time with details, to spend it "the most active", but unfortunately we had one unexpected thing, which happened just first day in Bratislava, when we went at the party to Caysey. We were having great time, but Iwona returned without a coat, so the next day instead of going to Vienna we spent our shopping :) Afterwards, fortunately, everything went according to plan:)


Widok z bratysławskiego zamku
View from Castle


Tradycyjnie Iwona i ja by Svarovski :)
Traditional picture - Iwona & me by Svarovski :)


Odwiedziliśmy kilka ciekawych punktów architektonicznych, między innymi Gazometry.
We visited few interesting architectural point, example: Gasometers.


 
darmowe statystyki www