Monday, January 25, 2010

Magali's Birthday

W sobotę świętowaliśmy 22. urodziny Magali. Każdy z gości miał przyjść w przebraniu zaczynającym się na literę M. W prezencie Jubilatka dostała od nas wizytę na "masażu relaksującym".
W trakcie imprezy odwiedziła nas pani z recepcji, jak zwykle by nas uciszyć. Tym razem również mówiła po słowacku, z tego co zrozumiałam, chodziło jej o to, że zachowujemy się jak pawiany i, że skoro studiujemy na Słowacji powinniśmy mówić po słowacku. Dosyć ciekawe spostrzeżenie...

On Saturday we celebrated Magali's Birthday. Everyone had to find get-up begining on letter "M".


Magali - Jubilatka jako Minie Mouse
Magali as Minie Mouse


Ana (Pszczółka Maja), Alvaro (Michael Phelps), Magali (Minie), Solene (Maharadża), Deborah (M... ), Hector (Magiczna Księżniczka - chyba... ), ja(M&Ms), Sebastian (Człowiek Pomyłka)
Ana (Maya the Bee), Alvaro (Michael Phelps), Magali (Minie), Solene (Maharaja), Deborah (M... ), Hector (Magic Princes - I guess so... ), me (M&Ms), Sebastian (Mistaken Man)





M&Ms w bardzo dobrym nastroju :)
M&Ms in very good mood.

Dinner in Ana's flat

W piątek dostaliśmy zaproszenie do mieszkania Any na kolację. Najpierw spotkaliśmy się w Tesco, żeby zrobić zakupy, a potem już w kuchni wspólnie przygotowaliśmy jedzenie. Sebastian nauczył nas przepisu na zapiekane pomidory, z cebulką i serem feta, a Alvaro zasłynął z przepysznych patatas bravas (czyli smazone ziemniaki z paprykowym sosem). Ana przygotowała mojito, a ja przed powrotem do akademika herbatę z rumem (na rozgrzanie na drogę).
Było bardzo domowo i przyjemnie. Potem rozdzieliliśmy się na dwie grupy: idących jeszcze na imprezę i tych, którzy po jedzeniu dostali fazę na spanie ;)

On Friday we spent very nice evening in Ana's flat. First we meet near Tesco to buy all food and drinks. Then we went to the flat. Sebastian prepared baked tomatoes with feta cheese, Alvaro teached us how to do patatas bravas and Ana made mojito for all of us. I served tea with rum, just before leaving flat, to warm us up. Unfortunately not everybody likes it.

wspólne przygotowania
our cooperation


Magali i Ana


nasze pyszne dania
our delicious meals

Saturday, January 16, 2010

Brussels

Ostatnim przystankiem w wycieczce, była Bruksela. Pełna niesamowicie urokliwych uliczek. Zgubiłam się chyba z 10 razy. Na szczęście ludzie w Brukseli są bardzo chętni do pomocy :) Szkoda, że dzień był trochę szary i ponury przez co siedziba Parlamentu Europejskiego wyglądała prawie tak samo przytłaczająco jak budynki z filmu Metropolis.
Niestety po kilkudniowych wojażach, przejazdach, zmianach noclegów, byłam już tak zmęczona, że na mieście spędziłam tylko kilka godzin, żeby "zaliczyć" najważniejsze punkty Brukseli. Zamiast spacerować w ciemny, zimny i w dodatku deszczowy wieczór, wolałam posiedzieć u Zuzi i oglądać "One Tree Hill'a", przez co uzależniłam się od kolejnego już serialu... ale nic straconego, po prostu będę musiała odwiedzić Brukselę jeszcze raz, w bardziej ciepłym i słonecznym sezonie ;)




Parlament Europejski


ujecie jak z "Metropolis"
picture like from "Metropolis" movie


Polski świerk z polskich Lasów Państwowych na dziedzińcu przed Parlamentem :)
This spruce tree comes from Polish State Forests :)






Manneken Pis - (legenda tutaj)
Manneken Pis - (legend here)



Oczywiście w każdej uliczce, można znaleźć po kilka pięknych sklepów z czekoladkami.
In every street you can find few beautiful shops with chocolates.








Ratusz na Rynku
Town hall of Brussels



Uroczka kamieniczka na Rynku
Charming tenement house in Grand Place


piece of design... or something


Królewskie Galerie św. Huberta
Royal Galleries of Saint-Hubert (more info)



Katedra św. Michała i św. Guduli
St. Michael and St. Gudula Cathedral


belgijskie piwo
belgian beer


Miło zobaczyć reklamę ulubionego miasta w Polsce na lotnisku :)
It's nice to see advertisement of my beloved polish city at the airport :)

*dzięki Zuzia za wszystko :*

Friday, January 15, 2010

Amsterdam - bonus

NEMO (klick for more), Renzo Piano


Parkrand (klick), MVRDV









Silodam (klick), MVRDV


Pavilion (klick), Steven Holl






few other pieces...



Thursday, January 14, 2010

Amsterdam

Po krótkim pobycie w Maastricht zawitałyśmy do Amsterdamu. Według mnie najlepszego z punktów naszej "wycieczki". Przewspaniała architektura, ale o tym będzie osobny post :). Jestem zachwycona ludźmi. Wszyscy tu umieją mówić po angielsku... nie ważne, czy stary czy młody. Może dlatego, że trafiałam na samych turystów? Niesamowite. Po za tym wszyscy są uśmiechnięci, pomocni... rozumiem, że może trochę zasługi mają coffeeshopy i szkoda, że Van Gogh nie umiał sobie tak poradzić z depresją...
W Amsterdamie spędziłam dwa dni... niesamowicie mroźne dni. Pomimo przemokniętych butów (bo chodniki oczywiście nieodśnieżone, w przeciwieństwie do wyjeżdżonych już niemal do sucha ścieżek rowerowych :)) wytrwale zwiedziłam prawie każdy zakątek Amsterdamu.


okolice "Ulica Czerwonych Latarni"
around "Red Light District"


po prawej stronie kanału - kwiaciarnie
on the right side - florists


kamienice są dosyć mocno odchylone od pionu, chyba przez dużą wilgotność podłoża


polski akcent :)


małpa w kolejce do fryzjera ;)
monkey waiting to hairdresser :)


zapraszam do mojej kafejki...
I invite you to my cafe...


:)


jak mogłabym pokazywać Holandię bez wiatraków :) szkoda, tylko, że nie udało mi się zobaczyć pól tulipanowych... ale może z tym poczekam do wiosny :)
How could I show photos from Holand without a windmill... for a photos with tulips I will wait till spring :)
 
darmowe statystyki www