Długo zwlekałam z tym postem, ale mając tyle zdjęć do wyboru miałam spory problem. Właśnie głównie dlatego jest ich tak niewiele. Resztę można obejrzeć ze mną przy kawie :)
Oczywiście jak to bywa z wyjazdami na drugi koniec świata, podróż była długa, męcząca i bardzo różnorodna kulturowo. Nigdzie indziej nie dowiedziałabym się tylu niesamowitych historii typu: "it's our culture...". Tak dla wytłumaczenia... według Brytyjczyków ich kulturą, a może nawet i tradycją jest noszenie wszędzie, a na imprezy szczególnie - najbardziej kusych kiecek jakie da się znaleźć w Primarku (w tym momencie, żadna z dziewczyn nie rozważa tego, czy się w nią "spoko mieści", czy tylko "ledwo się mieści") potem następuje podryw... który kończy się brytyjsko i kulturalnie... Inna opcja... kiedy podryw nie nastąpi - wieczór kończy się siedząć z zadartą kiecką na krawężniku z papierosem... Oczywiście będąc tolerancyjną powiem, że "każdy ma swoją kulturę..." i mimo wszystkim stereotypom brytyjski naród wcale nie jest taki sztywniacki :)

Parkaway - East Midlands

Polskie powitanie :)
YORK

superowe zabawki mieli w tym kościele

Atomówki zawsze dadzą radę pociągowi :)

mamy coś między zębami?

Princess Alexandra - mój własny, osobisty pociąg na wyłączność :)

Zatwardziałe i najwyraźniej gruboskórne Angolki... pogoda, czy nie... chociaż dla niech to może bardziej "pogoda"?
LINCOLN 
Widok z mojego pięciogwiazdkowego pokoju "Marcela - Relax & SPA"

Where are you going? - Where have you been?
